Jak komornik dorabia się na długach szpitala
"Jurasz" jest najbardziej zadłużonym szpitalem w Bydgoszczy. Swoim wierzycielom musi oddać 130 mln zł. Co miesiąc komornik zajmuje jego konto w NFZ i zabiera 25 proc. kontraktu, czyli część pieniędzy przeznaczonych na leczenie. Ze ściągniętej kwoty odlicza dla siebie 15 proc. W 2010 r. tylko na wynagrodzenia komorników lecznica wydała 4,5 mln zł. Na całą obsługę długu (odsetki, procesy sądowe) - 10 mln zł. Za taką kwotę można zoperować wszystkich pacjentów czekających na operację zaćmy i wszczepienie endoprotezy. Dyrektor szpitala uznał, że komornicy zarabiają za dużo. - Ich praca polega tylko na wysłaniu pisma do NFZ z prośbą o blokadę konta. Szpital jest po prostu żyłą złota dla nich - mówi Jarosław Kozera. Kozera zaczął składać wnioski do sądu o obniżenie ich uposażeń. Jest to możliwe od czerwca ubiegłego roku. Jeśli dłużnik udowodni przed sądem, że nakład pracy, jaki komornik wykonał przy sprawie, jest wyjątkowo niski. - Sądy przychylnie podchodziły do naszych wniosków i obniżały wynagrodzenia do 8 proc. No i wtedy się zaczęło - opowiada Kozera. - Komornicy w odwecie blokują nam konta bankowe. Robią to, choć nie mogą z nich już ściągnąć żadnych pieniędzy, bo wzięli miesięczną ratę już w NFZ! Szpital na tym traci, mija przynajmniej kilka dni zanim konta udaje się odblokować. W tym czasie nie płaci za leki, nie dotrzymuje porozumień z innymi wierzycielami, w efekcie do lecznicy przychodzi coraz więcej komorników. - Jestem pod murem. Chciałem wziąć pożyczkę, ale nikt nie chce nam jej dać. Z takim długiem jesteśmy mało wiarygodni dla banków. Składamy wniosek do Agencji Rozwoju Przemysłu. Może tam się uda. Jeśli dostałbym 50 mln zł pożyczki, pozbyłbym się najbardziej natrętnych komorników i powoli spłacałbym pozostałe długi - mówi Kozera. Taką pożyczkę z ARP dostanie Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku, które ma 243 mln zł długu. - Dzięki temu mamy chwilę wytchnienia, bo udało się nam podpisać ugody z wierzycielami z klauzulą, że nie zgłoszą się do komorników - mówi Ewa Książek-Bator, dyrektor Centrum. Prezes Krajowej Rady Komorniczej Jarosław Świeczkowski ocenia blokowanie kont po ściągnięciu pieniędzy z NFZ jako prawidłowe działanie. - Na konto mogą wpływać pieniądze z innych źródeł, np. darowizny, wypłaty za komercyjne usługi. Komornik nie wie, czy szpital ma dodatkowe dochody. - Przecież jesteśmy szpitalami publicznymi, nie świadczymy komercyjnych usług! - oburza się Kozera. Co można zrobić w tej sprawie? Dyrektorzy szpitali chcieliby ustalenia symbolicznej stawki dla komornika ściągającego od nich długi. I zakazu bezpodstawnego blokowania kont. Sprawę na sejmowej komisji zdrowia chce poruszyć bydgoski poseł Tomasz Latos z PiS. - Nie można pozwolić, aby tak gigantyczne pieniądze, zamiast na leczenie, trafiały do kieszeni komornika - mówi. Tymczasem kilka dni temu do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła pierwsza skarga ze szpitala na działania komornicze. Dyrekcja lecznicy poskarżyła się, że komornik blokuje jej konta bankowe, mimo że pieniądze z NFZ już ściągnął. - Poprosiliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości o opinię, czy takie działanie jest dopuszczalne. Czekamy na odpowiedź. A potem będziemy zastanawiać się, co dalej można w tej sprawie zrobić - mówi Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia. źr. Gazeta Wyborcza Bydgoszcz |
Medycyna a prawo
» Zbiór praw i zasad » Prawa pacjenta » Zawód lekarz Szpitale w polsce » Lista szpitali » Dodaj szpital » Ranking szpitali Społeczność » Użytkownicy » Publikacje » Blogi |