Ciążę prowadziłam prywatnie u męża pani doktor - Ryszarda Stańczaka - a USG wykonywałam w ich prywatnym gabinecie. Ani pani Anna Stańczak, ani jej mąż nie potrafią czytać USG. Nie zdiagnozowali poważnej wady serca u dziecka, co niemalże doprowadziło do tragedii. Dziecko ma wiele wad serduszka i lekarze dziwią się, że ginekolodzy oglądający usg nie zauważyli ani jednej z wad! Rozmowy z panią doktor były mało merytoryczne, ale zawsze słyszeliśmy że jest ok, że wszystko w porządku, zatem nie pomyśleliśmy aby pójść do innego lekarza na usg i to by błąd. Powiem tak - jeśli ze zdrowiem byłoby w porządku,... więcej »